Cannabis w walce z trądzikiem?

O tym, że konopie mają mieć drogocenny wpływ wciąż informują zwolennicy legalizacji. Pytanie brzmi czy mogą pomóc w przypadku trądziku). Związki zawarte w konopiach siewnych naprawdę wykorzystuje się w farmakologii ( czyli tzw. marihuana medyczna)

Najpierw nieco wiadomości czysto encyklopedycznych. Konopia siewne (po łacinie Cannabis sativa) to roślina która występuje w wielu rejonach świata. Znaleźć ją można między innymi na Zakaukaziu, ale i w Ameryce Północnej. Obecna jest ona oczywiście również i w naszym kraju. Osiąga wysokość do około 1,5 metrów. Wysuszone żeńskie kwiaty to właśnie marihuana. Konopie siewne mają też „normalne” zastosowanie”. Przygotowuje się z nich na przykład olej, który jest używany w przemyśle spożywczym.

Co kryją w sobie konopie siewne?

Roślina ta ma w sobie nawet ponad 400 substancji. Około 100 odpowiedzialnych jest za specyficzny zapach. Nie ma się co czarować i zakłamywać rzeczywistości: najbardziej znanym związkiem jest THC, czyli tetrahydrokanabinol. W konopiach siewnych znajdziemy też między innymi myrcen i tzw. CBD. Ten ostatni to inny kanaboid, ale nie mający tak dużych właściwości psychotropowych. W zasadzie nie ma ich prawie żadnych. I to właśnie ten składnik wymienia się w kontekście walki z trądzikiem.

Istnieje preparat (czy w zasadzie grupa) o nazwie Carun. Wykorzystuje on właściwości konopi siewnych. Jakie efekty ma mieć jego stosowanie? Po pierwsze przeciwzapalne i antybakteryjne. Kanaboidom przypisuje się też właściwości łagodzące wszelkiego rodzaju zmiany skórne. Mowa nie tylko o trądziku, ale też i pęcherzach, czy np. ukąszeniach owadów. Kolejną zaletą mają być właściwości antyoksydacyjne. Te akurat w przypadku stanu skóry są ustalmy dość istotne. Przeciwutleniacze, które mają takie działanie zwalczają wolne rodniki. A te kolei – w dużych ilościach – są odpowiedzialne za przyspieszanie procesu starzenia się skóry.

Kontrowersje budzi oczywiście zastosowanie takiej, a nie innej rośliny w walce z trądzikiem. Czy uzasadnione? Na pewno z punktu widzenia naszego systemu prawnego owszem. Ale to nie wszystko.

Konopie siewne szkodzą?

Jest też druga strona medalu, która zresztą co pewien czas jest „pokazywana”. Otóż, według badań sama marihuana może być zagrożeniem przy trądziku. THC, „przyjmowane” w zbyt dużych ilościach podnosi poziom testosteronu. To z kolei poważny problem dla skóry. Duża ilość tego hormonu, to wzmożona praca gruczołów łojowych. To zwiększa wydzielanie sebum. Efektem będzie zatykanie wspomnianych gruczołów. To, u osób ze skłonnością do trądziku, prawdziwa katastrofa. Może być więcej i trudniej będzie sobie z nimi poradzić. Zresztą, wskazuje się, że marihuana to także ryzyko wypadania włosów. W obu przypadkach mowa jednak o bardzo dużych ilościach przyjętego THC. To raczej norma w przypadku substancji szkodliwych. Za przykład niech posłuży tutaj inna używka, czyli alkohol. On też może powodować gorszy stan skóry i włosów. Będzie to jednak miało miejsce wtedy, gdy do organizmu dostarczymy duże jego ilości. I to też przez dłuższy czas.

Lepiej wybrać rozwiązanie legalne i w pełni bezpieczne – preparat NONACNE. Jego najważniejsze cechy to:

  • w pełni naturalny skład (więcej o nim przeczytasz na stronie producenta)
  • działanie przeciwzapalne i antybakteryjne
  • skutecznie eliminuje wszystkie przyczyny trądziku
  • niski koszt kuracji w porównaniu do podobnych preparatów.

Jeśli od dłuższego czasu zmagasz się z trądzikiem  nie masz na co czekać. Wypróbuj go już teraz. Tym bardziej, że decydując się na pełną kurację, KUPUJĄC 3 OPAKOWANIE NONACNE – ZAPŁACISZ JEDYNIE ZA DWA!

One thought on “Cannabis w walce z trądzikiem?

  • 24 kwietnia 2017 at 22:36
    Permalink

    maść konopna jest bardoz skuteczna, egzemy, trądzik, znikają w dosyć szybkim tempie, i stan skóry się łagodzi, do tego mydło konopne.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *